Z ołówkiem od dziecka
Odkąd pamiętam, rysowałem. W szkole i po niej to była moja główna pasja: portrety zwykłym ołówkiem i hiperrealizm. Nad jedną kartką A4 potrafiłem siedzieć tydzień albo dwa, aż rysunek trudno było odróżnić od zdjęcia. Najbardziej lubiłem dopracowywać detale.
Zawsze lubiłem też rysunek techniczny i miałem z niego dobre oceny. Potem skończyłem studia i zostałem inżynierem.
Jak trafiłem do tatuażu
Mój brat też robi tatuaże. To on doradził mi, żebym kupił maszynkę i spróbował. Posłuchałem go, zrobiłem kilka prac na sztucznej skórze, a potem znajomy poprosił mnie o tatuaż na przedramieniu. Tak to się zaczęło. Nigdy nie myślałem, że umiejętność rysowania ołówkiem można przenieść na skórę.
Własny styl
Na początku próbowałem różnych stylów, także realizmu, ale w środku czułem, że to jeszcze nie to. Z czasem przypomniałem sobie, co zawsze lubiłem najbardziej: detale, długie dopracowywanie, precyzyjne linie. Tak powstał mój styl koncepcyjny, w którym spotykają się mikrorealizm i geometria. To wszystko, co kochałem od dziecka, rysunek ołówkiem i rysunek techniczny, tylko teraz na skórze.
